Wspieranie powszechnej edukacji w Kapiri Mposhi, Zambia.

Pokładowe zapiski…

Czas: 16 października br.
Miejsce: samolot, lecący z Lusaki do Warszawy, przez Lilongwe, Nairobi i Amsterdam.
Na pokładzie samolotu: ja i moje rozproszone myśli, które staram się przelać na kartkę papieru.
Sześć tygodni w afrykańskiej czaso – przestrzeni minęło niczym mgnienie oka. Ci bardziej i ci mniej wtajemniczeni wiedzą, iż był to mój kolejny pobyt w Zambii. Z tą różnicą, że pierwszy trwał jeden rok – ten ostatni zaledwie kilka tygodni. Pomimo tak krótkiego okresu czasu udało mi się go przeżyć tak jak chciałam. Bez pośpiechu, w harmonii, w zgodzie ze sobą oraz w bliskości Boga i drugiego człowieka… Każdy dzień odkrywał przede mną wiele pięknych i niezapomnianych chwil, uczących mnie jak się cieszyć, płakać, rozmawiać, milczeć, być…

Spotkania z Księżmi i Siostrami – dawno niewidzianymi, wolontariuszami – nowo poznanymi, wizyty w miejscach, gdzie po raz drugi zostawiłam cząstkę siebie, „kolorowe” przejażdżki w nieznane, modlitwy wskazujące drogę, spacery ku zachodzącemu słońcu, wieczorne przesiadywania w milczeniu i budującej tęsknocie, śpiewy unoszące się echem ponad afrykańską codzienność, niekończące się rozmowy, odgłosy otaczającej przyrody, pokorne czyny i gesty, ulepione z Bożej gliny uśmiechy, kwiaty i drzewa rozkoszujące się każdym promieniem słońca, a pośrodku tego wszystkiego ja – próbująca zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, poczuć, zrozumieć.

Afryka jest magicznym miejscem, do którego chce się wciąż na nowo wracać. To właśnie tam uczyłam się jak przebywać z ludźmi, rozmawiać oraz śmiać się, po prostu jak być z nimi a nie obok nich… Postawa Zambijczyków zapewniała o tym, jak ważny jest drugi człowiek, relacje z nim oraz ile jest się w stanie dać i poświęcić, aby zaowocowało to dobrem. To właśnie tam na każdym kroku człowiek był tak blisko… i nawet napotkana pierwszy raz osoba stwarzała aurę szczerej serdeczności. Pewnie zagubiłabym się w plątaninie domysłów, „niewidzialnej rywalizacji”, braku zrozumienia; gdyby nie lokalna społeczność, która swoim uśmiechem oraz dobrym sercem dodawała odwagi i sprawiała, że każdy dzień był wyjątkowy, właśnie ze względu na te przepiękne relacje. Moim marzeniem jest POWRÓT – nie do afrykańskiej przyrody, czerwonych zachodów słońca czy dla samego bycia na tym kontynencie, ale do ludzi, aby czerpać od nich mądrość i szczerą spontaniczność w obcowaniu z bratem i siostrą…

A z racji tego, iż nie miałam jeszcze okazji, aby zamieścić wcześniej kilku prywatnych zdjęć – oto one… Tak po prostu… Z życia codziennego… z życia zambijskiego… z życia mojego…

Kasia Banaszak

Dodaj komentarz

Można używać następująych atrybutów i tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Partnerzy

Polska Pomoc
Obrazek
ObrazekKatarzyna Banaszak
ObrazekMarek Wołkowski
ObrazekMonika Laskowska
ObrazekMagdalena Loska
"Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP."